|
Wpisany przez sld.org.pl
|
Wygląda na to, że przesłuchania przed komisją hazardową skutecznie "przykryły" marne widowisko, którego autorem jest Krzysztof Piesiewicz. Gdy publikowane były słynne filmiki, jedni się śmiali, inni współczuli. Jednak na początku zainteresowany chciał sprawę załatwić po męsku. Nawet pisemnie zrzekł się immunitetu, aby oczyścić swoje dobre imię. Dalsze postępowanie w Senacie, to już jednak żenujący spektakl łgarstwa i gry kruczkami prawnymi, w efekcie czego połowa Senatu (PO i PiS) uznała, że Piesiewicz stoi ponad prawem. Przypomnę, że immunitet ma chronić polityka przed działaniem wymiaru sprawiedliwości, gdy istnieje podejrzenie, że ścigany czyn jest związany z pełnieniem mandatu. Ciekawe, jak powszechnie znany filmik łączy się z piastowaniem honoru senatora RP?
Dziś wszyscy są zadowoleni. Piesiewicz – bo może się cieszyć spokojem i wolnością. Senatorowie – bo anonimowo obronili kolegę. Platforma – bo rzekomo nie maczała palców w sprawie. Tylko gdzieś w tle zostaje smutna Temida. Kolejny raz została ograna, a do społeczeństwa popłynął czytelny sygnał – są dwa światy.
Marek Siwiec |